Wakacje to czas większej mobilności, większej sprzedaży napojów i… większej liczby pustych butelek oraz puszek poza domem. Na plaży, przy deptaku, na campingu, przy trasach spacerowych czy w miejscowościach turystycznych system kaucyjny przechodzi właśnie ważny test: czy zwrot opakowania może być równie prosty, jak zakup zimnego napoju?
Dane pokazują, że skala systemu rośnie bardzo szybko. Do końca maja w Polsce zebrano już 1,6 mld opakowań, a w całym kraju działa 62 tys. punktów zwrotu. Co szczególnie ważne, aż 32 tys. z nich to małe sklepy, które dołączyły do systemu dobrowolnie.
To dobra wiadomość nie tylko dla konsumentów, ale też dla handlu w regionach turystycznych.
Bo klient na wakacjach też chce wygody. Nie chce wozić pustych opakowań w bagażniku, trzymać ich w torbie plażowej ani szukać punktu zwrotu kilka kilometrów dalej. Chce oddać butelkę tam, gdzie realnie przebywa: blisko plaży, sklepu, promenady, parkingu, pola namiotowego czy lokalnego centrum miejscowości.
Dlatego coraz częściej mówi się o rozbudowie sieci zwrotów właśnie w lokalizacjach sezonowych i turystycznych. Pojawiają się rozwiązania poza tradycyjnym modelem sklepowym — automaty w przestrzeni publicznej, zwroty cyfrowe, lokalizacje przy miejscach dużego ruchu. System zaczyna „iść za klientem”, a nie tylko czekać na niego przy kasie.
Dla sklepów w miejscowościach turystycznych to ważny sygnał.
Punkt zwrotu może stać się dodatkowym powodem, dla którego klient wybierze właśnie ten sklep. Bo skoro i tak przychodzi oddać opakowania, może przy okazji zrobić zakupy, kupić wodę na drogę, lody dla dzieci albo coś na grilla.
W sezonie liczy się lokalizacja, szybkość obsługi i prosty proces. A dobrze zorganizowana zbiórka opakowań kaucyjnych może być nie tylko obowiązkiem, ale też elementem przewagi konkurencyjnej.
Kaucja nie idzie na urlop.
Ona pracuje tam, gdzie latem bije handlowe serce Polski.